Czy chciałbyś, abym z tej świątyni, czy może wolisz poznać tajemnicę powstania pierwszej ikony ?
Pewnego razu do świątyni wkroczył młody kronikarz, pragnąc skraść choć jedno spojrzenie Postaci, by zyskać natchnienie do opisania historii świata. Gdy tylko dotknął ramy najstarszej ikony, czas stanął w miejscu. Postacie na deskach zaczęły się poruszać. Złote tła zafalowały jak łany zboża na wietrze, a szept tysiąca głosów wypełnił salę: ГўwiЕ„tynie postacie ikony
W krainie spowitej wiecznym zmierzchem, gdzie granica między światem materialnym a sferą ducha była cienka niczym pajęczyna, wznosiła się . Jej ściany nie były zbudowane z kamienia, lecz z setek tysięcy ikon, z których każda pulsowała własnym, wewnętrznym światłem. Czy chciałbyś, abym z tej świątyni, czy może
Każda ikona w świątyni przedstawiała inną postać, ale ich oczy – niezależnie od stylu czy epoki – zdawały się śledzić każdy ruch przybysza z tą samą, przenikliwą mądrością. Centralne miejsce zajmowała postać , której dłonie na obrazie wciąż wydawały się wilgotne od farby stworzonej z gwiezdnego pyłu. Postacie na deskach zaczęły się poruszać
W tej sekundzie kronikarz zrozumiał tajemnicę Świątyni Ikon. To nie one były więźniami drewna – to one były oknami, przez które wieczność patrzyła na świat śmiertelników, dbając, by iskra dobra nigdy nie zgasła. Wyszedł ze świątyni z pustymi rękami, ale z sercem pełnym blasku, którego nie potrafiłoby oddać żadne pióro.
To nie były zwykłe wizerunki. Mówiono o nich – strażnicy pamięci i architektury rzeczywistości.