– Mariusz, weź młotek! – krzyknął ktoś z boku.– Po co mi młotek? – mruknął gospodarz, podwijając rękaw. –
Wtedy do kuchni wszedł on – Mariusz. Spojrzał na rybę wzrokiem, który mówił więcej niż tysiąc słów: „Cierpliwości, to nie będzie bolało”. Nie szukał tłuczka, nie rozglądał się za ciężkim narzędziem. reka_jak_mlotek
W małej wiosce pod Białą Rawską krążyła legenda o człowieku, którego dłoń nie była zwyczajnym ciałem i kością. Mówiono o nim „Dominator”. Choć na co dzień był spokojnym rolnikiem, wigilijny wieczór zawsze wystawiał jego legendę na próbę. – Mariusz, weź młotek